Cieszy się przy wejściu…

Gardell lubi swoją pracę

Poniedziałek, 05. Marca 2012

Może to wyleczy poniedziałkowe, poranne „nicniechciejstwo”… Billy Gardel podskakuje z radości wchodząc na plan „Mike’a i Molly”. Rola w serialu uchroniła go przed pakowaniem manatek i powrotem do Pittsburgha.

Gwiazdorskie kaprysy są nie dla niego. Każdy dzień zdjęciowy jest dla Gardella pozytywnym przeżyciem. „Człowieku, ja cieszę się za każdym razem, gdy mój identyfikator zadziała na bramce wejściowej. To takie pozytywne drobnostki” – powiedział w wywiadzie zapytany zazdrość o nominację do Oscara dla jego partnerki z planu, Melissy McCarthy.

Przesłuchanie do roli Mike’a było dla aktora ostatnią szansę na pracę. Znaleźli się jednak producenci z nosem do wyszukiwania talentów i Billy może czarować swoim dowcipem z ekranów telewizorów. „Spędzałem dużo czasu z dala od rodziny, robiąc stand-upy. Moi kumple chcieli mi nawet dać program w radio, ale poszedłem na ten ostatni casting. Trzy dni później dostałem rolę” – wspominał Gardell.

Podziwiamy entuzjazm Billy’ego. Prawdziwy przodownik pracy? ;)

Komentarze